Anty marketing anty polityczny
Blog > Komentarze do wpisu

Rocznica powstania w getcie warszawskim

Dziś mamy rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim, najważniejszego aktu oporu polskich Żydów wobec Holokaustu i pierwszego miejskiego powstania w okupowanej przez hitlerowców Europie. Przypominam z tej okazji swój tekst sprzed 13 już lat. A co najgorsze - dostrzegam w nim mechanizm zdumiewająco aktualny i dziś!

Na Zachodzie potrafi się ono mylić z Powstaniem Warszawskim, choć miało zupełnie inny zakres, wymiar i sens militarny. To był zryw zbrojny nie tylko o godną śmierć, ale i sygnał dla świata, że polscy Żydzi stanowią część międzynarodowej koalicji antyfaszystowskiej.

W dzisiejszej Polsce jeszcze jedno umyka pamięci - główne siły powstańców stanowiły grupy lewicowe społecznie, a patriotycznie polskie - ŻOB organizowany przez Bund miał program bliski PPS i bynajmniej nie postulował utworzenia Izraela w Palestynie. To prawda niewygodna i dla prawicy, i dla syjonistycznych Żydów.

Z tej okazji przypominam swój tekst o getcie i powstaniu z 2002 r. Przeczytawszy go dziś, ze zdumieniem znalazłem fragment, który w zaskakujący sposób skojarzył mi się z... dzisiejszą sytuacją. Dlaczego opór w getcie był tak trudny? Bo pod dociśniętą śrubą codziennego życia, rozpadowi uległy więzi społeczne, a większość potulnie chyliła karki w nadziei, że jeśli nie będzie się wychylać, to może zdoła ocalić życie. Nikt w zasadzie nie zdołał. Ale bohaterowie zginęli z godnością, dając świadectwo, że są wartości, których nawet w ekstremalnych warunkach należy bronić. Cześć ich pamięci!

Powstanie w getcie warszawskim

Rankiem 19 kwietnia 1943 roku, w wigilię żydowskiego święta Paschy, do warszawskiego getta wkraczają niemieckie oddziały SS, Wermachtu, policji oraz wspierające je pomocnicze jednostki ukraińskie i łotewskie. Getto wygląda na wymarłe, w jego centralnej części kręci się jedynie garstka żydowskich policjantów.

Nieco zdezorientowani Niemcy powoli posuwają się naprzód, gdy nagle z kilku zamienionych w twierdze budynków spada na nich grad pocisków, granatów i butelek z benzyną. Tak rozpoczyna się najważniejszy akt oporu polskich Żydów wobec Holokaustu i pierwsze miejskie powstanie w okupowanej przez hitlerowców Europie. Powstanie w getcie warszawskim.

Izolacja w gettach

Nazistowski plan rozwiązania "kwestii żydowskiej" za pomocą przymusowej emigracji faktycznie załamał się wraz z kapitulacją Polski. Hitlerowskie Niemcy przejęły kontrolę nad terenami zamieszkanymi przez miliony Żydów. Około 600 tysięcy spośród nich znalazło się na obszarze wcielonym do III Rzeszy, a ponad 1,5 miliona na ziemiach, na których okupant ustanowił twór administracyjny zwany Generalnym Gubernatorstwem. Już w 1939 roku społeczność żydowską dotknęły bolesne represje: przymus pracy, wywłaszczenia, zakaz swobodnego przemieszczania się, obowiązek noszenia opasek z gwiazdą Dawida. Mniej więcej do połowy roku 1941 trwa etap eksterminacji pośredniej, którego najważniejszym elementem jest izolacja Żydów w gettach, gdzie wskutek biedy i zagęszczenia żniwo śmierci zbierają głód i choroby.

W kwietniu 1940 r. warszawska dzielnica żydowska zostaje zamknięta jako obszar objęty epidemią tyfusu, a wzdłuż jej granic budowany jest mur. 16 listopada powstaje getto. Żaden Żyd nie może go opuścić bez specjalnej przepustki. Na miejsce ponad 110 tys. Polaków wysiedlonych poza getto, Niemcy sprowadzają 140 tys. Żydów z innych dzielnic miasta, mniejszych miejscowości mazowieckich i ziem wcielonych do Rzeszy. Kwiecień 1941 r. jest okresem największego zagęszczenia w getcie – na obszarze około 4 km2 żyje 450 tys. ludzi.

 

Niemal zupełne odcięcie getta od wszelkiego kontaktu ze światem zewnętrznym przesądza o społecznej degradacji stłoczonych w nim Żydów. "Ważny jest już tylko dzień dzisiejszy, sprawy najbliższe, ludzie bezpośredniego otoczenia, i na tym skupiają się siłą rzeczy wszystkie zainteresowania przeciętnego mieszkańca getta. Ważne jest tylko to, żeby żyć" – napisze kilka lat później Marek Edelman. Wbrew oficjalnej propagandzie okupanta o podnoszeniu produktywności getta, znikają możliwości zarobkowania. Jedynie kolaboranci i ci, którzy przed wojną dysponowali znacznymi majątkami żyją jeszcze we względnym dostatku, ogromnej większości natomiast zagląda w oczy widmo śmierci głodowej.

Tuż przed atakiem Rzeszy na ZSRR Niemcy postanawiają zaprząc getto do niewolniczej pracy na rzecz swojego przemysłu. W dzielnicy zamkniętej powstają liczne manufaktury (tzw. szopy). Równocześnie ograniczone zostają niektóre zakazy dotyczące oświaty, kultury i życia religijnego. Polityka ta sprawia, że większość mieszkańców nie wierzy w docierające do getta informacje o gazowaniu Żydów w obozie w Chełmnie na Pomorzu i masowym rozstrzeliwaniach na Wschodzie. Ludzie łudzą się, że Niemcy nie wymordują kilkusettysięcznej społeczności, która stanowi rezerwuar siły roboczej.

W getcie panuje głód, spuchnięte zwłoki zalegają na ulicach, grabarze nie nadążają z pochówkiem. Coraz więcej domów oklejanych jest żółtymi plakatami ostrzegającymi przed tyfusem. Na ulicach szaleje terror, wojsko i żandarmeria strzelają do szmuglerów, handlarzy, przypadkowych przechodniów. Do lipca 1942 r. z głodu, chorób, wyczerpania i od niemieckich kul umiera blisko 100 tys. ludzi.

Ostateczne rozwiązanie – eksterminacja bezpośrednia

W 1942 roku na obszarze przedwojennej Polski Niemcy tworzą obozy zagłady, w lipcu rusza kombinat śmierci w Treblince. W warszawskim getcie przystępują do likwidacji żydowskiej elity – ginie inteligencja, działacze społeczni, redaktorzy prasy. Rozchodzą się plotki, że wkrótce wysiedleni zostaną wszyscy, którzy nie mają zatrudnienia. Ludzie masowo garną się do pracy, wierząc, że ocali im ona życie.

22 lipca rozpoczynają się wywózki do obozów zagłady, przede wszystkim do Treblinki. Obwieszczenia podpisane przez Judenrat, Radę Żydowską powołaną przez Niemców do administrowania gettem, informują, że każdy, kto nie pracuje zostanie przesiedlony na wschód. Przewodniczący Rady, Adam Czerniaków, świadom, że wywózki w rzeczywistości oznaczają zagładę w komorach gazowych, dzień później popełnia samobójstwo. Z Umschlagplatz odchodzą pociągi towarowe pełne ludzi – codziennie wywożonych jest około 6 tys. osób, bo taki dzienny limit ustalają Niemcy.

Getto wyludnia się i kurczy. W krótkim czasie następuje likwidacja tzw. małego getta, połączonego z resztą dzielnicy drewnianą kładką przerzuconą nad ulicą Chłodną. Z początkiem września, gdy w getcie zostaje niewiele ponad 100 tys. ludzi, Niemcy zarządzają ostateczną weryfikację. Zostać mogą tylko ci, którzy są przeznaczeni do pracy w szopach, reszta skierowana zostaje na Umschlagplatz. Wraz z tymi, którzy nielegalnie kryją się w piwnicach, ludność getta szczątkowego (tzw. Restgetto) nie przekracza przypuszczalnie 70 tys. Cała dzielnica zostaje podzielona na kilka osobnych sektorów, komunikacja między nimi ograniczona jest do minimum.

Ruch oporu w getcie


Warunki panujące w getcie nie sprzyjały powstawaniu zorganizowanego ruchu oporu. Panoszące się epidemie i głód, izolacja od świata zewnętrznego oraz ciągłe represje sprawiały, że nawet działania prowadzone bez użycia broni były bardzo trudne do zrealizowania. Sterroryzowana, zatomizowana i wyalienowana ludność żydowska często reagowała na swój los apatią i rezygnacją. Na jej postawę wpływały też zapewne polityka Judenratu, który zdawał się sądzić, że rzetelna praca i karne zastosowanie się do zaleceń Niemców uchronią getto przed represjami, oraz działalność porządkowej policji żydowskiej, jawnie niekiedy współpracującej z okupantem.

Mimo skrajnie trudnej sytuacji w getcie podejmowano różne metody walki - od oporu cywilnego po konfrontację zbrojną. W obliczu powszechnego głodu na pierwszy plan wysuwały się starania o przetrwanie biologiczne, tj. zapobieganie brakowi pożywienia i przeciwdziałanie jego skutkom. W miarę możliwości usiłowano pomagać potrzebującym i nie dopuszczać do degradacji ich osobowości. Ważną rolę odgrywała nie tylko pomoc żywnościowa, ale również starania o udział Żydów w życiu kulturalnym. Prasa, szkolnictwo, teatry oraz domy modlitwy, zarówno legalne, jak i te działające w podziemiu, przyczyniały się do ratowania ludzkiej godności i zapobiegały niszczeniu więzi łączącej wspólnotę, poddawaną bolesnym doświadczeniom. Od 1940 roku działała skupiona wokół Emanuela Ringelbluma grupa dokumentująca życie w getcie. Zgromadzony przez nią materiał, który przetrwa wojnę zakopany w ziemi, będzie głównym źródłem dla historyków badających losy getta i żyjących w nim ludzi.

Od początku istnienia getta funkcjonuje w nim Żydowski Związek Wojskowy, związany z syjonistyczną prawicą. Jednak dopiero w 28 lipca 1942 roku powstaje zalążek Żydowskiej Organizacji Bojowej, która ma względnie szerokie poparcie społeczne i niezłe kontakty ze "stroną aryjską". W jej skład z czasem wchodzą grupy pionierów syjonistycznych (lewicowe Dror i Haszomer-Hacair, religijna Akiba), żydowscy socjaliści (Bund) i komuniści (PPR). Emisariusze ŻOB nawiązują kontakt z AK. W październiku wszystkie istniejące w getcie partie polityczne tworzą Żydowską Komisję Koordynacyjną, która staje się częścią podziemnych struktur państwa polskiego, podporządkowaną władzom cywilnym i wojskowym. Gen. Stefan Grot-Rowecki wydaje rozkaz, by ŻOB, podobnie jak AK, uformował się w tzw. piątki bojowe.

Zbrojny zryw w styczniu 1943 r. i przygotowania do dalszej walki

18 stycznia 1943 Niemcy przystępują do kolejnej fazy wywózek. Tym razem po raz pierwszy spotykają się ze zbrojnym oporem mieszkańców getta. ŻOB jest zaskoczony, ale mimo to w walkach bierze udział kilka grup jego bojowców. Braki w uzbrojeniu przesądzają o klęsce w potyczce ulicznej na skrzyżowaniu Miłej i Zamenhofa, jednak przez pewien czas ŻOB utrzymuje kontrolę nad czterema kamienicami, do których nie mogą wejść Niemcy. Akcja kończy się śmiercią większości bojowników, a sam Anielewicz cudem unika śmierci. Hitlerowcy w ciągu czterech dni łapią kolejne 6 tys. ludzi, ale zaskoczeni niespodziewanym oporem zmuszeni są zmodyfikować swoje plany i odstąpić na pewien czas od wywózek. Społeczność getta pojmuje, że opór jest możliwy. ŻOB zyskuje autorytet zarówno u Żydów, jak i w polskim podziemiu. AK przekazuje po raz pierwszy większą dostawę broni (około pięćdziesięciu pistoletów i tyle samo granatów).

Wydarzenia styczniowe decydują o rozpoczęciu przygotowań do kolejnego zrywu w getcie. ŻOB reorganizuje swe siły i utrzymuje je w stanie podwyższonej gotowości, by nie dać się zaskoczyć po raz drugi. Wokół murów pozycje zajmują warty, mające za zadanie obserwowanie ruchów Niemców. Trwa adaptacja piwnic domów na schrony dla bojowców i ludności cywilnej, umacniane są strychy, które stanowić będą stanowiska ogniowe. ŻOB kolportuje swoje odezwy, przejmując w praktyce kontrolę nad życiem w getcie. Ma miejsce kilka akcji sabotażowo-dywersyjnych wymierzonych w niemieckie manufaktury i transporty sprzętu, odbijani są Żydzi pojmani przez Niemców. Kolaborujący z nazistami są likwidowani bądź zmuszani do opuszczenia getta. Ze środków uzyskanych z zarządzonych przez ŻOB kontrybucji kupowana jest broń i benzyna, z której w specjalnej fabryczce przygotowywane są butelki zapalające (koktajle Mołotowa).

 

Powstanie

W przeddzień zaplanowanej przez Niemców ostatniej akcji eksterminacyjnej Heinrich Himmler mianuje dowódcą oddziałów niemieckich generała SS Jurgena Stroopa, doświadczonego w walkach z partyzantami. 19 kwietnia 1943 roku Stroop wprowadza do getta SS, Wermacht i inne jednostki o łącznej sile około 2 tys. ludzi. Dwie formacje powstańcze, dysponują łącznie nie więcej niż tysiącem słabo uzbrojonych bojowców. W skład Żydowskiej Organizacji Bojowej wchodzi około 600 ludzi, nieco mniejszy, ale za to lepiej uzbrojony jest Żydowski Związek Wojskowy (około 350 ludzi).

Pierwszego dnia walk ŻOB odpiera niemieckie natarcie w dwóch bitwach ulicznych - na skrzyżowaniu Miłej i Zamenhofa i na rogu Nalewek i Gęsiej. W okolicach placu Muranowskiego walczy ŻZW. Ponad placem powiewają dwie flagi zawieszone przez jego obrońców: żydowska biało-niebieska i polska, biało-czerwona. Bilans starć pierwszego dnia jest korzystny dla obrońców getta: powstańcy zdobywają nieco broni i niszczą dwa czołgi nieprzyjaciela, a Niemcy, którzy ponoszą znaczne straty, wczesnym popołudniem zostają zmuszeni do odwrotu.

Rozpoczyna się artyleryjski ostrzał getta spoza jego murów, samoloty zrzucają bomby zapalające i pewną ilość bomb burzących. Przez kilka dni hitlerowcy usiłują złamać opór obrońców. Walki obejmują kolejne ulice, kamienice i szopy. ŻZW podejmuje próbę wydostania się z getta - wielu jego bojowców ginie na dachu domu przy Muranowskiej 6, który stanowi granicę dzielnicy, pozostali przedostają się do Lasku Michalińskiego, by walczyć w partyzantce. 

23 kwietnia Niemcy wobec nikłych postępów swych dotychczasowych działań zmieniają taktykę - zaczynają podpalać dom za domem, pragnąc skupić obrońców na możliwie niewielkim obszarze. Z płonących budynków wyskakują ludzie, wielu z nich traci życie upadając z dużej wysokości. Wkrótce bronią się już tylko odizolowane schrony, w których grupy powstańców usiłują chronić cywilów. Bojownicy tylko z rzadka, zazwyczaj pod osłoną nocy, podejmują działania zaczepne. Jednak ich sytuacja stale się pogarsza. Brakuje wody, pożywienia, na wyczerpaniu jest amunicja. 

8 maja oddziały niemieckie i ukraińskie okrążają komendę główną ŻOB przy Miłej 18. Około dwustu cywilów oddaje się w ręce wroga, blisko setka bojowników zamierza walczyć do końca. Po kilku godzinach wymiany ognia Niemcy wrzucają do bunkra bombę gazową. Większość z obrońców, którzy przeżyli atak, popełnia samobójstwo. Wśród nich jest i Mordechaj Anielewicz, przywódca ŻOB. Kilkunastu, którzy ocaleli, wraz z resztkami bundowskich grup ŻOB, wycofuje się z getta kanałami. 

Po upadku powstańczej kwatery głównej Niemcy jeszcze przez kilka dni zmagali się z kilkoma ogniskami oporu. 13 maja Szmul Zygielbojm, przedstawiciel Bundu w londyńskim rządzie emigracyjnym, popełnił samobójstwo w proteście przeciwko bierności zachodnich aliantów wobec losu polskich Żydów. Trzy dni później dowodzący siłami niemieckimi gen. Stroop wydał rozkaz wysadzenia wielkiej synagogi na ulicy Tłomackie (położonej poza gettem, na terenie nie objętym walkami). Miał być to symbol ostatecznego zwycięstwa nad powstańcami i dowód, że - jak Stroop meldował zwierzchnikom - "żydowska dzielnica Warszawy przestała istnieć". W ruinach getta pozostali tylko tzw. "gruzownicy", którzy jeszcze przez kilka miesięcy prowadzili sporadyczne walki z nazistowskimi patrolami.

Podczas powstania z pomocą walczącemu gettu usiłowali pospieszyć Polacy. Żołnierze AK, SOB, GL i innych formacji kilkakrotnie atakowali posterunki niemieckie po "aryjskiej stronie", próbowali wysadzać mur i bramy, dostarczali żywności i broni oraz organizowali ewakuacje z getta. Mało znany jest fakt, że oddział Korpusu Bezpieczeństwa pod dowództwem majora Henryka Iwańskiego przedostał się podkopami do dzielnicy zamkniętej i wziął udział w walkach na placu Muranowskim, po czym wycofał się z getta wraz z ŻZW.

Sens powstania

W powstaniu zginęło kilkanaście tysięcy Żydów. Ponad 50 tysięcy ludzi wywieziono do Treblinki i na Majdanek, gdzie olbrzymia większość z nich zginęła w komorach gazowych. Część nielicznych bojowców, którym udało się przedostać poza mury getta, wzięła udział w Powstaniu Warszawskim. Straty osobowe Niemców wyniosły około 300 zabitych i 1000 rannych. 

Powstanie w getcie warszawskim było bohaterskim zrywem zbrojnym ludności getta skazanej na śmierć przez rasistowską machinę wojenną III Rzeszy. Biorący w nim udział bojownicy byli świadomi, że ich wystąpienie wobec ogromnej przewagi hitlerowców skazane jest na militarną porażkę, a szanse ocalenia przynajmniej własnego życia w praktyce nie istnieją. Jednak kilkuset słabo uzbrojonych bojowców przez miesiąc stawiało opór wielokrotnie silniejszemu, bezwzględnemu nieprzyjacielowi, walcząc w imieniu żydowskiego społeczeństwa o ludzką godność i własny honor. Obrana przez nich droga doprowadziła niektórych do samobójstwa, bowiem to nie śmierć była dla nich najważniejsza, lecz to jak i za co się umiera. Umierający z bronią w ręku Żydzi z getta warszawskiego dali światu świadectwo swej woli walki i pokazali, że są nie tylko ofiarą Holokaustu, lecz również częścią międzynarodowej koalicji antyfaszystowskiej.

BIBLIOGRAFIA:

M. Edelman Getto walczy. W: R. Assuntino, W. Goldkorn Strażnik. Marek Edelman opowiada. Kraków 1999.

R. Sakowska Ludzie z dzielnicy zamkniętej. Eksterminacja a kultura. W: Studia z dziejów Żydów w Polsce. T. II. Warszawa 1985.
Wojna żydowsko-niemiecka. Polska prasa konspiracyjna 1943-1944 o powstaniu w getcie Warszawy. Wybór i opracowanie P. Szapiro, Londyn 1992.

Tomasz J. Kaźmierski Lecz wyście podnieśli kamień. "Zwoje. Periodyk Kulturalny" nr 4(8), maj 1998.

niedziela, 19 kwietnia 2015, billbordowy

Polecane wpisy

  • Wyróżnienie na Art Moves

    Tegorocznej edycji międzynarodowego festiwalu Sztuki na Billboardach Art Moves przyświeca hasło "Co ma wartość? Czy wszystko da się kupić za pieniądze?". N

  • List otwarty do Prezydenta Majchrowskiego

    Szanowny Panie Prezydencie! Proszę o Pańską interwencję w sprawie nielegalnego nośnika reklamowego w centrum Krakowa, w którym zamieszkały osoby bezdomne, oraz

  • Życie jak w reklamie

    Wraz z  Antygencją  zdołaliśmy zainteresować dziennikarzy tematem ludzi mieszkających w... reklamie! Kilka osób zwracało mi uwagę, że alarmując media

  • Warszawskie dzieci – warto zobaczyć

    Film Jana Komasy „Miasto 44” jest nowocześnie ujętą opowieścią o czasach okupacji niemieckiej. Główny bohater Stefan, w tej roli Józef Pawłowski, st

  • Kult przegranego

    Kult przegranego ma się w naszym kraju bardzo dobrze. Ile razy musimy jeszcze przegrać aby zmądrzeć? A może lepiej wygrywać ? Weźmy takie Powstanie Warszawskie.