Anty marketing anty polityczny
RSS
środa, 01 kwietnia 2015
Reklamy i photoshopy dawno odkleiły od prawdziwego świata sztuczne obrazki tworzące nową realność. Tzw. bjutyzm wszędzie już widać jak na dłoni. Nawet w polityce.
poniedziałek, 30 marca 2015

W niedzielę w Krakowie odbyło się spotkanie z Anną Grodzką. Poszedłem posłuchać, co krakowska posłanka powie o polskiej polityce, Zielonych i lewicy oraz umowie TTIP. Chciałem też zapytać o jej opinię na temat parku kulturowego w Krakowie i walających się po centrum miasta ulotkach. Zrobiło się dość ponuro – bo Grodzka punkt po punkcie obnażała absurdy, niesprawiedliwości i brutalne realia polskiego systemu polityczno-gospodarczego. Poczułem misję: wygłosiłem więc swoje „credo utopisty” i… wszyscy przyklasnęli. Jest więc nadzieja, że nie wszystko jeszcze stracone, że są ludzie, którym się chce i którzy wierzą, że ten świat nadaje się do natychmiastowego remontu. I że potrzebna jest nam utopia, która pozwoli nam wskazać cel.

piątek, 27 marca 2015
Taka piękna, polska, pod Smoleńskiem, łącząca cały naród w bólu po utracie znacznej części jego elity. I taka zwykła, europejska, skupiająca uwagę całego świata na kilka chwil, zanim nie zgasną telewizory i nie ucichną internetowe komentarze. Obie łączy nie tylko obsesyjne poszukiwanie sprawcy/motywu, ale też umywanie własnych rąk. Tymczasem zarówno Smoleńsk, jak i katastrofa samolotu GermanWings, powinny nam dać asumpt do spojrzenia na siebie samych. Bo za obie jesteśmy współodpowiedzialni. Za pierwszą jako Polacy zatopieni w romantycznym micie ofiary „narodu wybranego”. Za drugą – jako cywilizacja, która do zabójczej perfekcji opanowała kult indywidualizmu.
środa, 25 marca 2015

Zwykłych rusofobów i poczciwych obrońców praw człowieka, zagorzałych anty-putinowców i porządnych demokratów, bezkrytycznych sympatyków Ukrainy i bojowych pacyfistów informuję: rosyjski ambasador Siergiej Andriejew ma wygłosić wykład w murach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uważam, że nie powinno tak być. I będę przeciw temu protestował.

 

poniedziałek, 23 marca 2015
Większość kandydatów w wyborach parlamentarnych w Finlandii popiera koncepcję gwarantowanego dochodu podstawowego. 65% ze startujących deklaruje, że chce zastąpić tym świadczeniem obecnie obowiązujące minimalny poziom zabezpieczenia socjalnego. Ta wieść uskrzydliła mnie do sformułowania swoistego credo "utopisty". A ono pozwala uświadomić sobie, że to właśnie my, utopiści, jesteśmy realistami jutra!
niedziela, 22 marca 2015

Po weekendzie pracowitym i poświęconym głównie papierowej lekturze, zajrzałem dziś do sieci i FB. I co widzę? Po pierwsze, instytucje okołokościelne szukając chyba kontaktu z młodymi, zorganizowały konkurs na... mem nawiązujący do postaci JP2. Na efekty nie trzeba było długo czekać - treści głównie po prostu niesmaczne zalały walla akcji. Cóż, można powiedzieć, że "autorytety" same się prosiły. W każdym razie osobom wierzącym i szanującym JP2 zdecydowanie odradzam odwiedziny na stronie akcji:https://www.facebook.com/events/403356973162093/.

Większy i poważniejszy problem niż na fejsie - za naszą wschodnią granicą. Oto, Wiktor Bater, którego cenię i szanuję, a którego trudno podejrzewać o "prorosyjskie" sympatie, opisuje wydarzenia kompromitujące ukraińską oligarchię: http://wiktorbater.natemat.pl/137327,trzeci-front-ukrainski. W roli głównej Ihor Kołomojski, niegdysiejszy idol polskich mediów, o którym już rok temu pisałem nader chłodno: http://tobolewski.blox.pl/2014/04/Polowanie-na-ludzi.html. Jeden wieczór - dwie masakry. Lepiej byłoby tego nie widzieć.


22:40, billbordowy
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 czerwca 2014
Dziś podczas mundialu loga międzynarodowych marek zajmują na koszulkach piłkarzy niemal tyle samo miejsca co symbole narodowe.
poniedziałek, 02 czerwca 2014

W sobotę 31 maja powołaliśmy nowe koło Polskiej Partii Socjalistycznej w Krakowie. Sam zostałem jego przewodniczącym. Plan na najbliższe tygodnie - to m.in. otworzenie struktury miejskiej PPS. Niżej zamieszczam przyjętą podczas zebrania uchwałę pt. "Kraków na lewo!".

czwartek, 22 maja 2014

TTIP to prawdopodobnie najważniejsza umowa handlowa w historii Unii Europejskiej. W Polsce nawet podczas eurokampanii najchętniej się o niej… milczy – mówi Dominika Cosić, brukselska korespondentka polskich mediów, w rozmowie, którą przeprowadziłem z nią dla Lewica.pl.

W Polsce pomimo trwającej euro kampanii pojawiają się co najwyżej pojedyncze głosy na temat TTIP. Jak Pani myśli, dlaczego?

Może się narażę, ale moim zdaniem powodem jest wysoki poziom ignorancji w Polsce. To nie jest u nas temat medialny. O wiele łatwiej jest napisać, że była jakaś słowna przepychanka w Parlamencie Europejskim, policzyć majątek eurodeputowanych czy napisać o przywilejach, jakimi się cieszą. To może też jest ważne, ale nie najważniejsze. 

Cały wywiad na lewica.pl

Tagi: Cosić TTIP
12:34, billbordowy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 maja 2014

Ciekawa zmiana zaszła w Krakowie. Poprzednia ekipa "promująca" Igrzyska - robiła to dyskretnie, by po cichu obłowić na procesie aplikacyjnym. Obecna - szasta pieniędzmi na prawo i lewo. A dumnie prezentując swoje apanaże mówi krakowianom: nie bójmy się wydatków! To inwestycja! Skok na prawdziwie wielką kasę!  

Egoistyczny argument powtarzany jest jak zdarta płyta: dzięki Olimpiadzie, o której mają decydować krakowianie, na nasze miasto ma spaść deszcz pieniędzy z Warszawy, Brukseli i MKOL-u. Naczelny rzecznik olimpijskiej idei deprecjonuje jej przeciwników nazywając ich "stadem owiec, które słuchają fali hejtu, radykalnych partyjek i korzystają z kilku lokalnych pomyłek".

Ale przy urnach głos będą miały właśnie przede wszystkim owce. Bo ich jest o wiele więcej niż żywiących się nimi wilków.  

Dlatego idźmy głosować i pokażmy władzy, że przeciw niej obraca się jej własna arogancja. Mamy referendum, mamy narzędzie. Możemy pokazać naszym reprezentantom, jak bardzo się od nas oderwali. Nikt tu nie wygrał wyborów mówiąc, że będzie Olimpiada. Nikt nie pytał, czy chcemy u siebie igrzysk. Nikt z nami nie konsultował, kto i za jakie pieniądze ma promować kandydaturę Krakowa.

Dziś, żeby lud zechciał poprzeć igrzyska - wykreowano wielką ideę opakowaną w marketingowy "język korzyści".

Słyszymy więc o skoku na kasę. Ale przecież dobrze wiemy, że ta kasa będzie nie dla nas, dla ludu, tylko dla elit. Dla promotorów igrzysk, dla baronów sportowych, dla koncernów, które będą budować i zarządzać, dla PR-owców wiedzących od nas lepiej, co jest dla nas dobre. Skąd to wiemy? Ano... z dotychczasowych doświadczeń! Cudzych, ale i swoich własnych.

Miasta, które dotąd organizowały igrzyska zawsze płaciły za nie więcej niż planowały. Po imprezach zostały im długi, które spłacają mieszkańcy i obiekty, z którymi nie wiadomo, co zrobić, ale płacić za ich utrzymanie trzeba.

W Krakowie na razie wydano "banalne" cztery miliony. Zrzuciliśmy się wszyscy, bo to przecież ze środków publicznych żyje komitet aplikacyjny. A kasa przepadła w kieszeniach garstki ludzi. Logo kosztowało 78 tysięcy, spot jeszcze więcej, a tandetna dmuchana brama - 28 tys.

Teraz mówimy o nieporównanie większych pieniądzach, na które ma się zrzucić cała Polska, a właściwie Unia Europejska. I mamy wierzyć, że one będą wydane sensownie? Bo tak mówią ci, do kieszeni których trafiają te pieniądze?

Przypomnijmy sobie czasy niedemokratyczne. Wtedy igrzyska były prezentem elit dla ludu (żeby się zabawił). Dziś - w dobie demokracji - mają być prezentem ludu dla elit (żeby się obłowiły).

Niektórzy z rzeczników olimpiady mają swój urok, zawadiacką pewność siebie i zdolność do budowania dużych wizji. Ale zapominają o jednym - w demokracji kluczowe jest zaufanie! To władze budują latami - poważnie traktując ludzi jako jej podmiot, służąc społeczeństwu i przejrzyście wydając wspólne pieniądze na wspólnie wytyczane cele. Tego ani w tym projekcie, ani w działaniach MKOL nie ma.

I dlatego wierzę, że krakowianie masowo pójdą do urn. I pokażą władzy, że dość mają jej buty i arogancji. Że nie dadzą się mamić "fajnymi pomysłami", gdy doświadczenie wskazuje, że owa "fajność" to jedynie skala kasy, na którą wykonuje się skok. A zatem - owce do urn! Przy nich wilk nas nie przegłosuje!

1 , 2 , 3 , 4 , 5