Anty marketing anty polityczny
RSS
poniedziałek, 12 maja 2014
Proolimpijska propaganda Krakowa na ostatniej prostej przed referendum sięga po nowych ludzi i nowy motyw przewodni. Naczelną funkcję pełni teraz argument, że Kraków ma wielką szansę na rozwój, dzięki środkom pozyskanym od innych. To sprytne zagranie na krótką metę wydawać się może korzystne, ale jego długofalowe skutki będą opłakane.
czwartek, 01 maja 2014

Podczas demonstracji 1-Majowej mówiłem o TTIP i krakowskim referendum.

 

Szanowni zebrani!

Przyszliśmy tu dziś, aby świętować Święto Pracy. Ale nie bardzo jest co świętować, bo pracy dzisiaj nie ma. A jeśli nawet jest – to niegodziwa. Na umowie śmieciowej, bez sprawiedliwego wynagrodzenia. Często w ogóle bez wynagrodzenia.

Dlatego swojej obecności tutaj tłumaczyć nie musimy. PPS o prawa pracy walczy, od kiedy istnieje, od 1892 roku. Dlatego dziś, świętując z krakowską lewicą, niesiemy to hasło: Pracy! Płacy! Sprawiedliwości! Bo Polska potrzebuje PPS.

Nieprzypadkowe jest również miejsce naszego dzisiejszego spotkania. Ten pomnik upamiętnia walkę pracowników, a my swą obecnością oddajemy hołd jej ofiarom. Nie można odpowiedzialnie świętować pod tym pomnikiem, nie pamiętając o roli PPS w wydarzeniach z 1936 r.

Ale PPS nie samą tradycją się żywi. „Ruszać z posad bryłę świata” trzeba i dziś. I ruszać trzeba będzie jutro. Bo za chwilę w całej Europie wybory, a w Krakowie – referendum lokalne. Trwa kampania wyborcza. Kilkoro kandydatów mamy tu teraz wśród nas. My, w PPS-ie, popieramy lewicę. Wolimy ją od prawicy – to oczywiste. Ale najbardziej zależy nam na roli demokratycznie wybranego Europarlamentu. A ta obecnie w Unii Europejskiej jest zagrożona. 

Brzmi to jak jakaś teoria spiskowa – ale czy państwo wiecie, że prowadzone są obecnie tajne negocjacje między Unią i Stanami? Że w amerykańskiej ambasadzie w Brukseli spotykają się lobbyści i prawnicy, by ustalać szczegóły TTIP, czyli transatlantyckiej umowy o „wolnym” handlu? Czy w ogóle słyszeliście taki skrót TTIP? Prawdopodobnie nie!

Bo u nas o TTIP się nie mówi. Nie mówią media. Nie mówią politycy. Nie mówią też kandydaci na europosłów. Widocznie wolą dyskusje o Smoleńsku i swoich własnych spotach reklamowych. Czemu zresztą mieliby mówić, gdy również Europarlament od rozmów o TTIP jest odcięty. Ale mamy na szczęście przecieki. I z nich wynika jedno: jeśli choć połowa z nich zostanie wcielona w życie – to ACTA to małe piwo przy TTIP.

Prócz kwestii związanych z prawami autorskimi rozmowy podobno dotyczą wielu kwestii. Żywności genetycznie modyfikowanej, używania hormonów wzrostu w hodowli czy wydobywania gazu łupkowego metodą szczelinowania. A sprawą najbardziej szokującą są plany powołania „trybunałów obrony praw inwestora”, które funkcjonowałyby poza systemem sądowniczym.

Trybunały te mogłyby przyznawać odszkodowania za domniemane straty poniesione w wyniku zmiany prawa. Co to mogłoby oznaczać w polskich realiach? Na przykład władze podnoszą płacę minimalną. To niestety próżne życzenie… Ale załóżmy, że tak właśnie się dzieje. A na to koncerny kierują do trybunału żądanie odszkodowania! Tyle będzie z praw pracowniczych i tyle też będzie… z demokracji. Demokratyczna większość nie będzie w stanie przegłosować garstki bogaczy.

Na szczęście wynegocjowana umowa nie będzie automatycznie przyjęta. By weszła w życie, będzie musiała zostać ratyfikowana przez Europarlament. Ten nowy, ten, który wybierzemy 25 maja. Do wszystkich wyborców, a do wyborców lewicy w szczególności, jako PPS apelujemy: idźcie na wybory, ale pytajcie kandydatów o TTIP. Warto zapamiętać ten skrót: te te i pe.

Jako lewica, polityczna reprezentacja pracowników, pytajmy, co kandydaci o TTIP wiedzą i co zrobią, gdy będą nad umową głosować. Wybierzmy tych, którzy nie sprzedadzą nas, obywateli, koncernom i bankom.

W Krakowie 25 maja prócz kwestii europejskich przesądzać się będą również sprawy lokalne. Odbędzie się referendum. W sprawie zimowych igrzysk olimpijskich, budowy metra, miejskiego monitoringu i ścieżek rowerowych. Zarówno dobór pytań, jak i ich sformułowanie, pachną manipulacją, ale samo referendum jest ważnym precedensem.

Po raz pierwszy, jako mieszkańcy Krakowa, będziemy mogli bezpośrednio oddać swój głos w sprawie przyszłości naszego miasta. Zróbmy to!

Do referendum lokalna klasa polityczna „przekonała się” dopiero pod naporem społecznym. Aby było ważne, potrzebna jest frekwencja minimum 30 procent. Musimy ją osiągnąć, by nas głos był ważny. Jako PPS stoimy więc na stanowisku, że sam udział w referendum ma znaczenie pierwszorzędne. Aby jednak wybór był świadomy, będziemy prowadzić kampanię informacyjną zarówno o referendum, jak i o konkretnych pytaniach.

Dziś świętujemy święto pracy. Spotykamy się tu w gronie lewicy. 25 maja świętujmy demokrację. Spotkajmy się przy urnach wyborczych, byśmy to my decydowali o przyszłości Europy i Krakowa!

 

Zdjęcia: Jakub Włodek / jakubwlodek.blogspot.com

czwartek, 24 kwietnia 2014

Niby wiemy, że biznesowego skutku nie odnosi facebookowa kanonada zdjęciami kotków zestawionych z brandem czy wciąganie użytkowników w interakcje poprzez pytania w rodzaju: „Piątek, piąteczek, piątunio... Co dziś, kochani, robicie?”

Czemu to nie działa, w prosty sposób wyjaśnia prof. Misiek Piskorski z Harvardu. – Wyobraźcie sobie – powiada – grupę przyjaciół siedzących w restauracji. Nagle przysiada się do nich obcy człowiek i pyta: „Przepraszam, czy mógłbym wam coś sprzedać?”. Niepowodzenie jest niemal pewne. Dlaczego? Bo nie po to spotykamy się z bliskimi w knajpie, żeby w tym samym czasie kupować cokolwiek od nieznajomych. 

A jednak Pan Profesor napisał poważną książką, która pokazuje, jak można dzięki social mediom zarabiać (lub obniżać swoje koszty). Czy jego książkę przeczyta polska "branżunia"? Powątpiewam o tym w recenzji opublikowanej w serwisie "Marketing przy Kawie".

 

piątek, 18 kwietnia 2014
Przez polskie media przebiegła dziś informacja, że władze Dnietropietrowska płacą za schwytanych „separatystów” i odbite z ich rąk budynki. Prezentowano też wielkoformatową reklamę mówiącą o nagrodzie. Podlewając informację sosem „kreatywności”, jawnie poparto polowanie na ludzi i prywatyzację siłowych sektorów państwa. Tym samym sami grzebiemy europejskie i demokratyczne standardy, w imię których powstał przecież Euromajdan.
sobota, 12 kwietnia 2014

Antygencja właśnie przetłumaczyła film Attac Deutschland na temat TTIP. Idealna wręcz "reklamówka" mówiąca o zagrożeniach płynących z tej umowy. Bierzcie i rozpowszechniajcie z tego wszyscy!

 



Tagi: TTIP
00:55, billbordowy
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 kwietnia 2014
Mam słabość do Węgier i Węgrów. I może trochę tracę przy tym głowę. Cóż, gdy w grę wchodzą emocje – rozsądek zostaje na dalszym planie. Wyznaję więc sam nieco zażenowany: ucieszyło mnie wyborcze zwycięstwo węgierskiej... prawicy.
piątek, 04 kwietnia 2014
Europa chlubi się demokracją i poszanowaniem praw człowieka. Amerykanie w imię tych wartości dają sobie prawo ingerowania w politykę innych państw, a nawet zbrojnych interwencji. Tymczasem toczące się właśnie rokowania w sprawie umowy o wolnym handlu między Unią i USA są dowodem na drastyczny deficyt demokracji zarówno w Starym, jak i Nowym Świecie. Kampania wyborcza do Europarlamentu staje się okazją do uświadomienia społeczeństwom europejskim, jak ważne sprawy decydują się za ich plecami.
sobota, 29 marca 2014
Wracam do spotkania z prof. Karolem Modzelewskim. Poprzednio pisałem, co o jego książce „Zajeździmy kobyłę historii” powiedział prof. Andrzej Kurz. Teraz – chyba nawet ciekawsze! – opinie i poglądy jej Autora na tematy historyczne i aktualne, wywołane podczas spotkania przez czytelników. O Kaczyńskich, o Wałęsie, o Kuklińskim. A także o planie Balcerowicza, OFE, ideologii neoliberalizmu, orędziu Putina na temat przejęcia Krymu przez Rosję… Na temat, w punkt i czasem bardzo ostro!
poniedziałek, 24 marca 2014
Długo trwało spotkanie z prof. Karolem Modzelewskim w krakowskim Centrum Kultury Żydowskiej. Grubo ponad dwie godziny rozmów i dyskusji. I, jak za dawnych czasów, blisko godzinne stanie w kolejce po autograf. Misja zakończona pełnym powodzeniem, ale relacji tylko część. Dziś o książce Modzelewskiego "Zajeździmy kobyłę historii". O dyskusji i ciekawych sądach autora publikacji na tematy historyczne i bieżące - następnym razem.
piątek, 21 marca 2014
Hunwejbini neoliberalizmu zawsze gardłują przeciw podatkom. Widzą w nich rodzaj haraczu, który z obywateli zdziera państwo. Tymczasem lewica podatków broni jak niepodległości. Uważam, że w tym sporze nie podatków trzeba bronić, lecz tego, co im zawdzięczamy. Bo wówczas czytelnie można obalić argument o ich z gruntu rzekomo złodziejskim charakterze.
1 , 2 , 3 , 4 , 5