Anty marketing anty polityczny
RSS
wtorek, 25 lutego 2014

W "Wyborczej" wywiad z sekretarzem generalnym związkowej federacji UNI Global Union Philipem Jenningsem. Przykro czytać. A jeszcze bardziej przykro, że w Polsce jest... jeszcze gorzej niż gdzie indziej. 

 

Co takiego mówi Jennings? Otóż pokazuje, że udział płac w wartości wytwarzanych dóbr jest najniższy w historii i wynosi zaledwie ich połowę. Że w swych ostatnich raportach nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) i Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) przyznały, że te nierówności zarobków są szkodliwe dla gospodarki. Że sektor prywatnego biznesu zyskał niebywałe wpływy polityczne i korzysta z nich w interesie bogatych elit. Że biznes nie płaci podatków i domaga się kolejnych przywilejów. A związki zawodowe zepchnięte są do kąta i nie mają siły, by zmienić fatalny trend. 

Tyleż to prawdziwe, co smutne. Przeczytać w każdym razie warto: Korporacje zarabiają coraz więcej, a płacą coraz mniej.

Myślę jednak, że z polskiej perspektywy sytuacja jest gorsza, znacznie gorsza. U nas "korpo" - prócz dehumanizacji pracowników i standaryzacji procedur - dają jeszcze stabilność, o którą gdzie indziej doprawdy trudno. Nie zatrudniają na śmieciówki. Nie wyrzucają z pracy kobiet w ciąży. Dają płatne urlopy. Szkolą pracowników. Dofinansowują zajęcia sportowe. Czasem zapewniają opiekę medyczną... Nawet pensja nie są w nich tak niskie, jak u amerykańskich gigantów.  McDonald's czy Wall-Mart płacą swym pracownikom tak mało, że wielu z nich dostaje zapomogi od państwa.

Wygląda na to, że w Polsce praca w korporacji urosła do rangi socjalnego luksusu. Żyć, nie umierać!  



poniedziałek, 24 lutego 2014

Dziewczyna o urodzie modelki, płynny angielski, amerykański reżyser i pełen gładkich słówek politycznych "apel o udostępnianie". I odtrąbiony wielki sukces w branży "politycznego marketingu w social mediach". Zaiste: kolejny (któryż to już raz?) "kejs", slajd do prezentacji.

Piękna twarz pięknej Ukrainy zrobiła pewien szum w social mediach, choć mówienie, że "Film poruszył niemal cały świat" jest - oczywiście - sporą przesadą. Na świecie żyje 7 miliardów ludzi, a "Julię" wyświetlono podobno 7 milionów razy. Budżetu nie ujawniono, a może nawet i ujawniono, w każdym razie śmiało zakładam, że 7 milionów dolarów mogło pójść. Na gaże ekipy, sprzęt i koszty, promocję, pozycjonowanie, buzz marketing i inne "działania". 

Widać, jakie społeczeństwo - taka propaganda. Moskiewska "Komsomolska Prawda" pokazywała Ukraińców na barykadach jako krwiożerczych faszystów. Pod zachodnią publiczkę spece od e-PR-u przygotowali łzawą laurkę z krwawym reżimem w tle i aniołami cierpiącymi na ulicach. Bez prośby o lajkowanie. 

Byłem na Ukrainie podczas Pomarańczowej Rewolucji. Wielki medialny szoł mieszał się tam z poruszeniem społecznym w dużej części kraju. Były wybory: kampania, urny, międzynarodowi obserwatorzy, światowe media. Zwyciężyła Pomarańczowa Koalicja: ugrupowanie Juszczenki, Batkiwszczyna Tymoszenko oraz Partia Socjalistyczna Moroza. Wiemy, jak się skończyło.

Teraz sam nie wiem, co myśleć o wydarzeniach na Ukrainie i nawet w samym Kijowie. Ale jednego jestem pewien: że z dystansem patrzeć należy na obrazy serwowane nam przez media. Również te social.  


Materiał TVN24:
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/apel-mlodej-ukrainki-sfinansowany-przez-amerykanow,401297.html

1 , 2 , 3 , 4 , 5